Niedziela po zmianie czasu. Czy coś się zmieniło?

Pierwszy dzień czasu letniego…

Przez ostatnie lata (2014-2018) ten dzień zaczynał się bardzo podobnie. Dość wczesne wstawanie, lekkie śniadanie, obawa, czy czegoś nie zapomniałem, a potem mniej lub bardziej przyspieszone przemieszczanie się w kierunku startu PZU Półmaratonu Warszawskiego. 5 przebieganych zim, wzloty i upadki, chwile zniechęcenia, potem walka na trasie (głównie z samym sobą), ból, zniechęcenie, łapanie drugich oddechów, euforia na mecie. Potem przychodził odpoczynek od biegania, szukanie w internecie zdjęć z trasy, przeliczanie, analizy i plany na przyszły rok.

(więcej…)

Czytaj dalej

O wyższości żeglarstwa nad bieganiem, czyli przemyślenia na treningu w wietrzny wieczór

Żeglarstwo nierozerwalnie jest związane z wiatrem. Bieganie zdecydowanie mniej, mnie jednak udało się doszukać cech, które można porównać. Łatwiej jest biegać, kiedy wiatr wieje nam w plecy. Jeśli wieje delikatnie, praktycznie takiego wiatru nie odczuwamy albo odczuwamy go słabiej, niż wieje on w rzeczywistości. Biegnie się lekko i przyjemnie. Na wodzie jest podobnie. Gdy wieje z tyłu – płyniemy baksztagiem lub fordewindem – płyniemy szybko, nie musimy zbytnio walczyć z żywiołem (fordewind szczególnie sprzyja relaksowi i opalaniu). (więcej…)

Czytaj dalej
Close Menu