motywacja

Praca zdalna ma swoje zalety. Na przykład w taki dzień, jak dziś. Za oknem szaro, mgliście i listopadowo. Gdyby nie żłobek i wyjście z psem, to pewnie bym się przez cały dzień nie ruszył z łóżka. A gdyby nie biuro w domu, musiałbym jeszcze pokonać pół miasta i odstać swoje w korkach. Udało mi się jednak
Read More

Koniec palenia, zanurzamy się

Przez ostatnie dwa tygodnie siedziałem w domu i moim zajęciem było zajmowanie się córką, aplikowanie jej różnych lekarstw, szykowanie śniadań, łykanie różnych tabletek i radość z tego, że ospa nie dopadła mnie tak, jak wyczytałem w internetach, że mogła. Ogólnie nie mogę narzekać, oboje z Królewną dobrze się bawiliśmy. Co prawda przez prawie cały ten
Read More

Ospa

  Dopadła mnie ospa. Tak, właśnie ospa – wietrzna. Od dziecka jakoś mi się udawało jej uniknąć, aż do zeszłego tygodnia. Siedzę więc w domu, wmawiam sobie, że nic mnie nie swędzi, grzecznie łykam lekarstwa, unikam przeciągów i wyglądam jak muchomor. Do tego mogę sobie jeszcze popatrzeć na wykres mojej kondycji na Runalyze (wpis o statystykach rodzi
Read More

Rower nieczynny, nic się nie dzieje

Strasznie dawno nic nie napisałem. Ostatnio nie było specjalnie o czym pisać. Żadnych zawodów, rower nieczynny. Zdecydowanie zbyt długo nieczynny. Nie myślałem, że tak prozaiczna czynność jak wymiana łożysk może go unieruchomić na tak długo. Tylne koło zalega w serwisie już ponad tydzień, ale podobno łożyska już pukają do drzwi i “na dniach” wszystko będzie
Read More

Fotelik dla Królewny

Po ostatnim starcie rower stał sobie grzecznie w piwnicy i czekał na wycentrowanie koła. Jak zwykle w ciągu tygodnia nie było na to czasu po pracy. Dopiero w sobotę udało mi się wszystko wyprostować, przy okazji zmieniłem opony na węższe, przydadzą się na asfalt. Na razie żadnych startów nie planuję, więc można zmniejszyć opory toczenia.
Read More

  Dawno nic nie napisałem, jakoś tak wyszło. A byłem w Legionowie na Poland Bike Marathon i o tym warto wspomnieć. Blisko domu, fajna trasa, pogoda w miarę dopisała. Czego chcieć więcej? Może kondycji, żeby móc pojechać długi dystans. Tym razem było to około 67 km, więc stwierdziłem że jednak za dużo i pojechałem krótszy,
Read More

Przygotowania zakończone. Od 11 grudnia 41 treningów, 344 kilometry, nie licząc tych pominiętych. Chwile zwątpienia i chwile radości. To wszystko “było, minęło, zostało tylko wspomnienie…”. Jutro czeka na mnie 21 097,5 m asfaltu w drodze do tablicy z napisem META, czyli 11. PZU Półmaraton Warszawski.

Dzika radość na treningu - to mi się rzadko zdarza

Miałem już przed świętami nie pisać, ale dzisiejszy trening sprawił mi taką frajdę, że muszę się podzielić. Ten trening miał się w zasadzie odbyć wczoraj, ale cóż – nie wyszło. Najpierw jedna drzemka przy usypianiu córki, potem druga na kanapie. Zrobiła się północ i postanowiłem jednak odpuścić, czyli przełożyć na dzisiaj.

Ostatnia faza przygotowań

Plan treningowy mam już prawie za sobą. 16 tygodni minęło bardzo szybko, niestety nie tak intensywnie przepracowane, jak było w planie. Trochę niechęci i braku motywacji, nieco przeziębień i innych dolegliwości. Ale i tak wyszło jak dotąd ponad 300 km.