Gdy nic się nie dzieje…

Rower nieczynny, nic się nie dzieje

Strasznie dawno nic nie napisałem. Ostatnio nie było specjalnie o czym pisać. Żadnych zawodów, rower nieczynny. Zdecydowanie zbyt długo nieczynny. Nie myślałem, że tak prozaiczna czynność jak wymiana łożysk może go unieruchomić na tak długo. Tylne koło zalega w serwisie już ponad tydzień, ale podobno łożyska już pukają do drzwi i „na dniach” wszystko będzie gotowe. (więcej…)

Czytaj dalejGdy nic się nie dzieje…

Pierwsze przymiarki

Fotelik dla Królewny
Po ostatnim starcie rower stał sobie grzecznie w piwnicy i czekał na wycentrowanie koła. Jak zwykle w ciągu tygodnia nie było na to czasu po pracy. Dopiero w sobotę udało mi się wszystko wyprostować, przy okazji zmieniłem opony na węższe, przydadzą się na asfalt. Na razie żadnych startów nie planuję, więc można zmniejszyć opory toczenia. Przy okazji zamontowałem fotelik dla Królewny. Na razie pożyczony. (więcej…)

Czytaj dalejPierwsze przymiarki

Trenować, czy nie trenować, czyli rozterki leniwego kolarza

  • Post author:
  • Post category:Rower

 

Dawno nic nie napisałem, jakoś tak wyszło. A byłem w Legionowie na Poland Bike Marathon i o tym warto wspomnieć. Blisko domu, fajna trasa, pogoda w miarę dopisała. Czego chcieć więcej? Może kondycji, żeby móc pojechać długi dystans. Tym razem było to około 67 km, więc stwierdziłem że jednak za dużo i pojechałem krótszy, a więc 34 km. Na luzie, bez kombinowania, szybko gdzie można i oszczędnie, gdzie się szybko nie dało. Dwie małe wywrotki bez większych strat w ludziach i sprzęcie to niestety efekt wyjścia z wprawy, czyli potwierdza się stara maksyma, że żeby jeździć, to trzeba jeździć.
Brak treningów między startami powoli staje się u mnie regułą. Brak planu treningowego zdecydowanie obniża możliwości mobilizacji.

(więcej…)

Czytaj dalejTrenować, czy nie trenować, czyli rozterki leniwego kolarza

Nadszedł dzień sprawdzianu

image

Przygotowania zakończone. Od 11 grudnia 41 treningów, 344 kilometry, nie licząc tych pominiętych. Chwile zwątpienia i chwile radości. To wszystko „było, minęło, zostało tylko wspomnienie…”. Jutro czeka na mnie 21 097,5 m asfaltu w drodze do tablicy z napisem META, czyli 11. PZU Półmaraton Warszawski. (więcej…)

Czytaj dalejNadszedł dzień sprawdzianu

Dzika radość na treningu – to mi się rzadko zdarza

Miałem już przed świętami nie pisać, ale dzisiejszy trening sprawił mi taką frajdę, że muszę się podzielić. Ten trening miał się w zasadzie odbyć wczoraj, ale cóż – nie wyszło. Najpierw jedna drzemka przy usypianiu córki, potem druga na kanapie. Zrobiła się północ i postanowiłem jednak odpuścić, czyli przełożyć na dzisiaj. (więcej…)

Czytaj dalejDzika radość na treningu – to mi się rzadko zdarza