Pierwsze przymiarki

Pierwsze przymiarki

Fotelik dla Królewny
Po ostatnim starcie rower stał sobie grzecznie w piwnicy i czekał na wycentrowanie koła. Jak zwykle w ciągu tygodnia nie było na to czasu po pracy. Dopiero w sobotę udało mi się wszystko wyprostować, przy okazji zmieniłem opony na węższe, przydadzą się na asfalt. Na razie żadnych startów nie planuję, więc można zmniejszyć opory toczenia. Przy okazji zamontowałem fotelik dla Królewny. Na razie pożyczony.

Nie bardzo wiedzieliśmy, jak Królewna zareaguje na pierwszą przejażdżkę, ale byliśmy dobrej myśli. Kiedy przyniosłem fotelik do domu, od razu do niego weszła i nie bardzo chciała wyjść. Na rowerze na szczęście było podobnie. Najpierw zaciekawiona, kiedy prowadziłem rower po garażu, i uradowana, kiedy już razem jeździliśmy w kółko. Pies też się cieszył biegnąc obok. Kilka okrążeń wystarczyło na początek, ale dzisiaj wyjechaliśmy na osiedle. Radość była jeszcze większa. Co prawda ciężko było później wrócić do domu, bo Królewna nie bardzo chciała opuszczać fotelik. Ale pierwsze koty za płoty. Teraz trzeba kupić ładny kask i będziemy jeździć na wycieczki.

Niestety tylne koło nie do końca udało mi się naprawić, niby jest proste, ale szprychy zaczęły strzelać w czasie jazdy. Będę musiał jeszcze nad tym popracować. Mam nadzieję, że uda mi się wcześniej niż za tydzień. Kilometry same się nie nakręcą.

Ten post ma jeden komentarz

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.