Gdy nic się nie dzieje…

Rower nieczynny, nic się nie dzieje

Strasznie dawno nic nie napisałem. Ostatnio nie było specjalnie o czym pisać. Żadnych zawodów, rower nieczynny. Zdecydowanie zbyt długo nieczynny. Nie myślałem, że tak prozaiczna czynność jak wymiana łożysk może go unieruchomić na tak długo. Tylne koło zalega w serwisie już ponad tydzień, ale podobno łożyska już pukają do drzwi i „na dniach” wszystko będzie gotowe. (więcej…)

Czytaj dalej Gdy nic się nie dzieje…

Nadszedł dzień sprawdzianu

image

Przygotowania zakończone. Od 11 grudnia 41 treningów, 344 kilometry, nie licząc tych pominiętych. Chwile zwątpienia i chwile radości. To wszystko „było, minęło, zostało tylko wspomnienie…”. Jutro czeka na mnie 21 097,5 m asfaltu w drodze do tablicy z napisem META, czyli 11. PZU Półmaraton Warszawski. (więcej…)

Czytaj dalej Nadszedł dzień sprawdzianu

Dzika radość na treningu – to mi się rzadko zdarza

Miałem już przed świętami nie pisać, ale dzisiejszy trening sprawił mi taką frajdę, że muszę się podzielić. Ten trening miał się w zasadzie odbyć wczoraj, ale cóż – nie wyszło. Najpierw jedna drzemka przy usypianiu córki, potem druga na kanapie. Zrobiła się północ i postanowiłem jednak odpuścić, czyli przełożyć na dzisiaj. (więcej…)

Czytaj dalej Dzika radość na treningu – to mi się rzadko zdarza

Ostatnia faza przygotowań

Plan treningowy mam już prawie za sobą. 16 tygodni minęło bardzo szybko, niestety nie tak intensywnie przepracowane, jak było w planie. Trochę niechęci i braku motywacji, nieco przeziębień i innych dolegliwości. Ale i tak wyszło jak dotąd ponad 300 km.  (więcej…)

Czytaj dalej Ostatnia faza przygotowań

Bieganie z głową, a może raczej głową…

Nie jestem zapalonym biegaczem i raczej nim nie zostanę. Jak na razie nie działa u mnie często powtarzane stwierdzenie, że bieganie wchodzi w nawyk i po jakimś czasie nie można się bez niego obyć. Owszem – miewam takie dni, kiedy mnie nosi, kiedy potrzebuję zużyć nieco nagromadzonej energii, również tej negatywnej. Biegając można się szybciej zmęczyć, niż jeżdżąc na rowerze. Szybkie 5 km to niecałe pół godziny, a samopoczucie już jest inne. Aby osiągnąć to samo na rowerze, potrzebny jest dłuższy dystans, więcej czasu, trzeba wyciągnąć rower z piwnicy itd. itp.
(więcej…)

Czytaj dalej Bieganie z głową, a może raczej głową…

104 km do linii startu, czyli przygotowania prawie na finiszu

104 km – tylko tyle i aż tyle. Większość planu treningowego już za mną, 3. kwietnia już za niewiele ponad trzy tygodnie. Pozostało mi 11 treningów, jeśli nic się nie wydarzy po drodze. Czekają jeszcze dwie najcięższe 18-stki w szybkim tempie, trochę leniwego joggingu, ze dwa średnie dystanse w tempie wyścigu. To tempo nadal mnie nieco przeraża. Zgodnie z założeniem powinienem mieć średnio 5:29/km. Nie wiem, czy to będzie wykonalne. Czas pokaże 🙂 (więcej…)

Czytaj dalej 104 km do linii startu, czyli przygotowania prawie na finiszu