fbpx

Dzika radość na treningu – to mi się rzadko zdarza

Miałem już przed świętami nie pisać, ale dzisiejszy trening sprawił mi taką frajdę, że muszę się podzielić. Ten trening miał się w zasadzie odbyć wczoraj, ale cóż – nie wyszło. Najpierw jedna drzemka przy usypianiu córki, potem druga na kanapie. Zrobiła się północ i postanowiłem jednak odpuścić, czyli przełożyć na dzisiaj.Praca zdalna ma jedną podstawową zaletę. Można wstać od komputera i już się jest w domu. I od razu można iść pobiegać. Tak też zrobiłem – jeszcze za dnia, co niezbyt często się zdarza. Piękny dzień, co prawda mało słońca, ale wiosnę już się czuje w powietrzu. I w tych okolicznościach przyrody miałem przebiec 8 km w tempie wyścigu, czyli według planu 5:29/km. Tempo jak na mnie mordercze, więc podchodziłem do tego z pewną dozą nieśmiałości. Do tego zaczęło się od falstartu, bo nie zaskoczył GPS. O moim gadżeciarstwie kiedyś napiszę, więc teraz tylko tyle, że bez GPS nie znam dystansu, tempa, tylko czas i tętno, więc do treningu w stałym tempie się ten zestaw nie nadaje. Dobrze, że się zorientowałem w okolicach pierwszego kilometra (mniej więcej wiem, gdzie on się powinien skończyć, a tu dzisiaj w słuchawkach cisza), więc szybka zmiana ustawień telefonu i biegnę dalej. Pierwszy kilometr 5:14 – trochę za szybko, drugi nieco wolniej, trzeci znów trochę szybciej. Ale różnice niewielkie, więc można uznać, że udało mi się złapać stałe tempo. Tętno praktycznie stałe w okolicach 172 – jeśli wierzyć mądrym wyliczeniom to moje tętno progowe. Starałem się dzisiaj regulować oddech – ciągle mam z tym problem i jak się zapomnę, to sapię jak parowóz.

I udało się, przebiegłem. 8 km minęło nawet nie wiem kiedy. Tempo utrzymane zgodnie z planem 5:27/km, endomondo mi co prawda prezentuje 81% czasu w strefie beztlenowej, ale już wiem, że to nie do końca prawda. Do tego żadnych skoków tempa, tętna, napotykanych ścian i innych rozrywek. Po prostu trening na wypasie.

2503

Co prawda naszła mnie refleksja, że jednak chyba nie jest tak różowo i raczej przez 21km nie uda mi się za tydzień takiego tempa utrzymać, ale zobaczymy. Teraz w niedzielę muszę wstać od świątecznego stołu i powtórzyć ten wyczyn, a potem dbać o siebie, oszczędzać się i ładować węglowodany.

Close Menu