fbpx

Znowu w biegu (a może nareszcie)!!

Niestety wirus okazał się bardziej odporny na domowe i apteczne metody leczenia. Z jednego opuszczonego treningu zrobiły się dwa tygodnie przerwy.

Na upartego może i dałoby radę ruszyć się wcześniej, ale ryzyko dłuższej przerwy po takim manewrze było chyba zbyt duże. Tak więc przez prawie pół lutego beztrosko się obijałem sportowo, a jedyną aktywnością fizyczną poza chodzeniem do pracy były spacery z psem i obserwacja spadającego coraz niżej wykresu kondycji.
Ale dość leżenia. Dzisiaj w końcu (nie myślałem, że to powiem) pobiegłem nieco rozruszać zastane mięśnie. Plan treningowy wspominał co prawda o 16 km wybiegania, ale nawet mi to nie przeszło przez myśl. Za długa przerwa. Skończyło się na 6 km w tempie ok. 6 min. /km. Tętno nie skakało, tylko spokojnie rosło, maksymalnie było 169. Trochę za wysoko może, jak na takie dość spokojne tempo, ale nie było najgorzej.

image

Pod koniec zacząłem już odczuwać zmęczenie (zwłaszcza, że odrobinę za ciepło się ubrałem, ale lepiej po przeziębieniu założyć jedną warstwę więcej, niż się od razu doprawić), ale zadyszki dużej nie było. Do tego biegło mi się lekko i hmmm, fajnie. Czyżbym aż tak już się przyzwyczaił do biegania, że mi go brakuje?

Niestety w tygodnie przerwy to 64 km w plecy wobec planu. Zobaczymy jak to się odbije na dalszym przygotowaniu. Już w nadchodzącym tygodniu widzę jakieś dłuższe dystanse, może być ciężko, ale się nie poddaję.

Close Menu