fbpx

Bieganie po śniegu

Na dzisiaj miałem zaplanowane szybkie 8 km. Widok białych chodników i padającego śniegu trochę osłabił i tak niewielki zapał do biegania. Pewnie dlatego trochę odwlekałem wyjście, by ostatecznie zebrać się po 21-szej. Wyszedłem z założeniem, że z uwagi na śnieg nieco skrócę dystans. W sumie to nie wiem, czy bieganie po śniegu jest lepsze, czy gorsze od normalnego. Z jednej strony jest miękko, ale stopy układają się nieco inaczej na nierównościach. Stawy skokowe inaczej pracują, nawierzchnia wymusza unoszenie stóp nieco wyżej, więc inaczej pracują też kolana. Stopa odbija się od nawierzchni też nieco inaczej. Do tego dochodzi zmiana kroku co jakiś czas, kiedy skokami różnej długości na palcach przebiegam przez posolone jezdnie, żeby nie zamoczyć butów w brudnej brei.

Ostatecznie wyszło całkiem nieźle. Co prawda po piątym kilometrze trochę zwolniłem, ale już mnie nie korciło, żeby skręcić wcześniej w stronę domu i w sumie wyszło prawie 9 km. Ogólnie bardzo przyjemnie, cicho, biało, zimowo. Gdyby tylko ktoś poszedł po rozum do głowy i nie sypał tych ton soli, to byłoby jeszcze piękniej.

Korci mnie, żeby chociaż na chwilę wskoczyć jutro na rower. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, bo generalnie jutro ma być regeneracja, a w niedzielę długie wybieganie.

endo

Close Menu