Tata

Świąteczna dekoracja

Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory Jest taki dzień, w którym radość wita wszystkich Dzień, który już każdy z nas zna od kołyski… W tym dniu zwolnijmy w naszym codziennym pędzie. Zatrzymajmy się, rozejrzyjmy wkoło. Odłóżmy telefony, pulsometry, plany treningowe i wszystko to, co czasem przesłania
Read More

Praca zdalna ma swoje zalety. Na przykład w taki dzień, jak dziś. Za oknem szaro, mgliście i listopadowo. Gdyby nie żłobek i wyjście z psem, to pewnie bym się przez cały dzień nie ruszył z łóżka. A gdyby nie biuro w domu, musiałbym jeszcze pokonać pół miasta i odstać swoje w korkach. Udało mi się jednak
Read More

Kokosowa owsianka z owocami

Śniadanie to podobno najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Nie wiem, ile w tym prawdy i pewnie w otchłani internetu mógłbym znaleźć tysiąc argumentów za i dwa tysiące przeciw. Nieważne. Ja uważam, że śniadanie jeść trzeba i to podejście wpajam również Królewnie. Oznacza to codzienne celebrowanie posiłku przed wyjściem do żłobka. A co podać małej dziewczynce,
Read More

Prosimy nie regulować odbiorników... 

Strasznie dawno nic się tutaj nie pojawiło, co nie znaczy, że się nic nie dzieje. Wyszedłem jednak z założenia, że lepiej pisać rzadziej i wpis dopracować, niż publikować coś niedopracowanego. Zatem niedługo pojawi się nowy wpis, a tymczasem zapraszam na profil na Facebooku. Nie opanowałem jeszcze metody dwukierunkowej synchronizacji, więc drobnych postów z Facebooka na
Read More

Jak fajnie jest pojechać rowerem do pracy... 

Niby mała rzecz a cieszy. Pierwszy raz w tym roku miałem okazję pojechać rowerem do pracy. Królewna z Mamą miały dzisiaj zaplanowane badania, więc zostawiłem im samochód i zamontowawszy bagażnik oraz przytroczywszy zdecydowanie zbyt ciężką sakwę ruszyłem w drogę.

Koniec palenia, zanurzamy się

Przez ostatnie dwa tygodnie siedziałem w domu i moim zajęciem było zajmowanie się córką, aplikowanie jej różnych lekarstw, szykowanie śniadań, łykanie różnych tabletek i radość z tego, że ospa nie dopadła mnie tak, jak wyczytałem w internetach, że mogła. Ogólnie nie mogę narzekać, oboje z Królewną dobrze się bawiliśmy. Co prawda przez prawie cały ten
Read More

kolejny tydzień kuracji

Wczoraj byliśmy z Królewną na zaplanowanej kontroli, czyli rodzinna wyprawa do lekarzy. Ludzie w poczekalni jakoś dziwnie na mnie patrzyli, jakbym jakieś krosty miał na twarzy albo coś. Nawet jeśli to tylko kilka, a przecież nie będę na wizytę czekał na zewnątrz, skoro mam unikać przeciągów. Lekarka stwierdziła, że łagodnie przechodzę, jak na ospę w
Read More

Ospa

  Dopadła mnie ospa. Tak, właśnie ospa – wietrzna. Od dziecka jakoś mi się udawało jej uniknąć, aż do zeszłego tygodnia. Siedzę więc w domu, wmawiam sobie, że nic mnie nie swędzi, grzecznie łykam lekarstwa, unikam przeciągów i wyglądam jak muchomor. Do tego mogę sobie jeszcze popatrzeć na wykres mojej kondycji na Runalyze (wpis o statystykach rodzi
Read More

Rower nieczynny, nic się nie dzieje

Strasznie dawno nic nie napisałem. Ostatnio nie było specjalnie o czym pisać. Żadnych zawodów, rower nieczynny. Zdecydowanie zbyt długo nieczynny. Nie myślałem, że tak prozaiczna czynność jak wymiana łożysk może go unieruchomić na tak długo. Tylne koło zalega w serwisie już ponad tydzień, ale podobno łożyska już pukają do drzwi i “na dniach” wszystko będzie
Read More

Kask dla Królewny

O pierwszych doświadczeniach Królewny z fotelikiem rowerowym było tutaj. Dzisiaj wróciłem do domu z kaskiem. Zastanawiałem się nad kolorem, ale wersja biała i błyszcząca kojarzyła mi się z inną rzeczą, a nie z kaskiem. Stanęło więc na wersji różowej, matowej, w motylki. No i oczywiście z doczepianą “złotą” koroną. Wiem, co sobie myślicie, ale ta kombinacja
Read More