fbpx

Ostatni tydzień przed wyciszeniem – znowu jakiś kaszel…

O ostatniej niedzieli już nie pamiętamy, nowy tydzień, dwa dni regeneracji i zaczynamy się ruszać. Środa to skromny jogging. Oczywiście przebiegłem go za szybko w stosunku do planu. Ale co tam. Grunt, że się dobrze biegło. Jutro będzie już dużo ciężej, bo tempo musi wzrosnąć drastycznie i dystans też dłuższy.

Martwi mnie kolejny nawrót kaszlu, zdecydowanie za dużo go w tym roku. Póki co kuruję się domowymi sposobami i liczę, że się nie rozwinie za bardzo.

Wkurza mnie pulsometr, który zużywa jedną baterię na tydzień i nigdy nie wiadomo, kiedy padnie. Niestety doczytałem gdzieś w otchłani internetu, że nie do końca jest kompatybilny z moim telefonem, co powoduje właśnie zwiększone zużycie baterii. Skutkiem tego dzisiejszy jogging był zupełnie na luzie bez świadomości tętna. Ale za wysokie to ono raczej nie było.

Teraz plan położyć się w końcu wcześniej spać i odespać nieco zaległości. I zobaczymy, jak pójdzie jutro.

A do startu pozostało 18 dni…

 

Close Menu