fbpx

Treningowa rzeczywistość, czyli skąd wziąć motywację

Pogoda ostatnio nie jest moim sprzymierzeńcem, a dłuższa przerwa też nie ułatwia sprawy. Tydzień temu wydawało mi się, że po chorobie powrót będzie łatwy i przyjemny, że jest we mnie głód biegania. Dzisiaj widzę, że to nie do końca prawda. Plan treningowy zakładał na ten tydzień trochę joggingu i 2 razy po 12 km w narastającym tempie.

Tydzień prawie minął, a z realizacją bardzo słabo. Za to szukanie wymówek idzie mi świetnie. A to wieczorne wyjście, a to silny wiatr (to jeszcze można uznać za słuszną decyzję – lepiej odpuścić, niż się wpakować znowu w jakieś przeziębienie), potem doszedł deszcz i paskudność widoku za oknem. Jak żyć?

W końcu w sobotę udało mi się zebrać i lekkim tempem wyszło prawie 8 km. Spokojnie, bez walki, na niskim tętnie. Taki ni to jogging, ni to coś trochę szybszego. Ważne, że udało się w końcu ruszyć.

Close Menu