Bieganie z głową, a może raczej głową…

Nie jestem zapalonym biegaczem i raczej nim nie zostanę. Jak na razie nie działa u mnie często powtarzane stwierdzenie, że bieganie wchodzi w nawyk i po jakimś czasie nie można się bez niego obyć. Owszem – miewam takie dni, kiedy mnie nosi, kiedy potrzebuję zużyć nieco nagromadzonej energii, również tej negatywnej. Biegając można się szybciej zmęczyć, niż jeżdżąc na rowerze. Szybkie 5 km to niecałe pół godziny, a samopoczucie już jest inne. Aby osiągnąć to samo na rowerze, potrzebny jest dłuższy dystans, więcej czasu, trzeba wyciągnąć rower z piwnicy itd. itp.
(więcej…)

Czytaj dalejBieganie z głową, a może raczej głową…

Treningowa rzeczywistość, czyli skąd wziąć motywację

Pogoda ostatnio nie jest moim sprzymierzeńcem, a dłuższa przerwa też nie ułatwia sprawy. Tydzień temu wydawało mi się, że po chorobie powrót będzie łatwy i przyjemny, że jest we mnie głód biegania. Dzisiaj widzę, że to nie do końca prawda. Plan treningowy zakładał na ten tydzień trochę joggingu i 2 razy po 12 km w narastającym tempie. (więcej…)

Czytaj dalejTreningowa rzeczywistość, czyli skąd wziąć motywację